Jak naprawdę wyglądają początki kariery modelki?

Udostępnij Tweetnij Wykop
Nova Models S.C. / Zwierciadło
Świat mody kusi wiele osób. Kolorowe magazyny, pokazy, spotkania ze znanymi fotografami, makijażystami czy projektantami jawią się wielu młodym dziewczynom jako spełnienie marzeń. Ale jak naprawdę wyglądają początki kariery modelki i kulisy tego zawodu, pytamy modelkę, Luizę Matybę.

Maria Kowalczyk: Co sądzi pani o akcji Rexony dotyczącej pracy modelek?
W końcu ktoś pokazał prawdziwą twarz modelingu. Nie cukierkowy świat rodem z programu "Top Model”, ale krew, pot i łzy naszej pracy.

To znaczy, że początki w tym zawodzie nie należą do najprzyjemniejszych?
Początki są bardzo trudne. To nie jest bajka, tylko ciężka, mozolna praca, wbrew temu, co się wielu osobom wydaje. Ludzie widzą efekty: piękne kolorowe zdjęcia w idealnych sceneriach. Ale nikt nie zastanawia się nad tym, żeby taką sesję stworzyć, potrzeba kilkunastu godzin ciężkiej pracy.

Co zabiera podczas takiej sesji najwięcej czasu?
Jeśli jest to sesja modowa - przygotowania do kolejnych zdjęć i zmiany stylizacji. A czasami do każdej stylizacji jest inny pomysł na makijaż i fryzurę. Zanim modelka zacznie pozować, musi przejść przez kilka godzin malowania, czesania i przymiarek. A podczas zdjęć też mogą pojawić się kolejne trudności, jak stanie w niewygodnej pozycji czy pozowanie w sposób, który nie jest komfortowy…

Niewygodne buty…
Tak, to kolejna rzecz, o której się rzadko wspomina. Na zdjęciach widzimy piękną wysoką dziewczynę z długimi nogami. By tak wyglądała, musi nieraz założyć niewygodne buty i przetrwać w nich wiele godzin stojąc, chodząc, pozując.

Czy skutki uboczne noszenia takich szpilek są widoczne?
Oczywiście, że są. Stopy wyglądają dramatycznie. Pęcherze, strupy, odciski. Jeśli mamy dzień w dzień sesje i pokazy, nieraz używamy specjalnych plasterków, żeby w ogóle móc włożyć kolejne buty. Chodzimy też na masaże, refleksologię, żeby dać im odpocząć.

A czy długa praca odbija się też na skórze twarzy? Modelki to dziewczyny młode i bardzo młode, których cera wydaje się być zawsze świeża…
Pod warunkiem, że nie miały na twarzy kilku zmian makijażu dziennie. Wtedy skóra nie wygląda na wypoczętą. Często w związku z tym przypina się nam łatkę imprezowiczek. A sińce pod oczami, to skutek uboczny wielogodzinnej pracy i zbyt dużej ilości makijażu, a nie balowania do rana na imprezach.

To znaczy, że nie imprezujecie w ogóle?
Nie do końca. Jesteśmy tylko ludźmi i też mamy ochotę raz na jakiś czas zaszaleć. Ale kiedy połączy się wiele godzin pracy dziennie, z podróżowaniem samolotem, staniem w kolejce na castingach i chodzeniem na pokazach, to jedyne o czym marzy modelka to odpoczynek i długi sen. Dla mnie relaksem jest też joga. Najbardziej lubię ćwiczyć jogę bikram [rodzaj jogi w warunkach niemal jak w Indiach: plus 41 stopni i duża wilgotność jak w łaźni parowej, przyp. red.].

Rozumiem, że na co dzień modelka nie przepada za malowaniem i czesaniem fryzur czy chodzeniem w szpilkach?
Na co dzień ani się nie malujemy, ani też nie nosimy butów na obcasie. Cenimy sobie wygodne, miłe ubrania i buty (często sportowe, zawsze na płaskiej podeszwie). To dla nas odreagowanie tego, co mamy w pracy: szpilek, obcisłych dopasowanych ubrań, makijażu, fryzur, itp.

Wróćmy jednak do początków kariery. Jak to wygląda i od czego powinno się zacząć?
Każda modelka lub dziewczyna, która chce nią zostać, musi na początku znaleźć agencję, która ją będzie reprezentować. Trzeba do niej wysłać portfolio, czyli polaroidy bez makijażu, twarz en face i z profilu, sylwetkę w czarnych dopasowanych ubraniach i jedno zdjęcie w samym bikini. I jeśli agencja modelek uzna, że chce z tą dziewczyną pracować, że jest popyt na jej urodę - jakkolwiek źle by to nie brzmiało, niemal w każdym sezonie modne są inne typy urody, jedne dziewczyny są pożądane na pokazach, inne mają urodę do komercyjnych sesji - odezwie się i umówi z nią na spotkanie. Podczas takiej rozmowy przyszła modelka może podpisać umowę wstępną z daną agencją modelek.

A co daje modelce kontrakt z agencją?
Przede wszystkim ochronę. Wszystkie zlecenia odbywają się przez tę agencję. I ona pilnuje tego, aby modelka dostała należne jej pieniądze i tego, gdzie i na jakiej zasadzie ukażą się jej zdjęcia czy wykorzysta wizerunek. Bo na początku kariery modelka cieszy się dosłownie z każdej publikacji swoich zdjęć i nie ma świadomości, że może zostać oszukana.

Czyli, że jeśli modelka pracowałaby na własną rękę, mogłaby nie dostać za swoją pracę pieniędzy?
Na początku modelka nie zarabia w ogóle. Pozuje do zdjęć, tzw. testów do magazynów - za darmo. Albo do sesji modowych dla prestiżu, żeby wzbogacić swoje portfolio.

Pani też pracowała na początku za darmo?
Pozowałam nawet dla portugalskiego "Vogue’a” - oczywiście dla prestiżu - i nie dostałam za tę pracę ani grosza. Ale cieszyłam się bardzo, że moje zdjęcia znalazły się w tej światowej biblii mody. Z resztą, żeby dostać się do magazynów i robić takie zdjęcia też trzeba się postarać. Z pokazami jest podobnie. Z początku chodzi się na nich za darmo - dla prestiżu. Dopóki nie wyrobi się swojego nazwiska. Własnej marki.

A czy czujecie z koleżankami między sobą nutkę rywalizacji?
Gdybym patrzyła na to, co innym modelkom się udaje, a co nie, nie mogłabym pracować w tym zawodzie. Szkoda czasu i energii na zajmowanie się karierą innych osób. Ta branża jest tak duża i tak pojemna, że dla każdego znajdzie się jakaś nisza. Teraz na przykład do pokazów wybiera się dziewczyny o nietypowej, dość dziwnej urodzie. Natomiast do sesji zdjęciowych w dalszym ciągu zaprasza się dziewczyny o klasycznych, kobiecych rysach twarzy. I dzięki temu ja mam pracę i pozuję głównie do zdjęć.

Ile miała pani lat, kiedy zaczęła karierę modelki?
Zaczęłam dość późno, bo jako 19-latka i zrobiłam sobie przerwę na studia, po czym wypatrzyła mnie agencja Neva Models. Znalazła na mnie pomysł, zmieniła mi kolor włosów i wróciłam do gry jako 23-latka. Muszę przyznać, ze szefowa, Ewa Fiwek bardzo pracuje nad dziewczynami i poświęca im uwagę. I to jest klucz do sukcesu: wybrać taką agencję, w której nie będziesz jedną z dziesiątek anonimowych dziewczyn. Tylko taką, gdzie komuś naprawdę zależy, żeby cię wypromować.

A gdzie pani głównie pracuje?
Za granicą.

Jak w takim razie wygląda pobyt modelki za granicą?
Kiedy wyjeżdżamy, agencja modelek opłaca bilet i mieszkanie, a następnie odlicza sobie te koszty z pieniędzy, które zarobimy. Dostajemy też kieszonkowe na własne wydatki. A kiedy już naprawdę mamy coraz więcej pracy i kontrakty, wtedy same sobie opłacamy wyjazdy. Natomiast na miejscu za granicą w Mediolanie czy Londynie, trzeba sobie znaleźć nową agencję (miejscową), żeby być na bieżąco z możliwościami znalezienia pracy. I kiedy młoda dziewczyna wyjeżdża sama za granicę musi sobie powtarzać: umiesz liczyć - licz na siebie. Jest się w innym kraju, zdanym na samego siebie, uczy się siły i pokory. Dlatego z czasem, doświadczone modelki - to kobiety niezwykle przedsiębiorcze i przebojowe, które nie zrażają się drobnymi niepowodzeniami, bo przeszły przez szkołę życia.

Co jest najważniejsze w zawodzie modelki?
Wbrew pozorom wcale nie uroda, ale osobowość i charakter. Większość fotografów, projektantów i wszystkich innych osób, woli pracować z dziewczynami, które są normalne, bezproblemowe i pracowite. Sama uroda nie wystarczy, jeśli modelka jest leniwa i nieprzyjemna. Z resztą, ładna twarz nie wystarczy, żeby zrobić dobre zdjęcie czy pokazać ubranie. To osobowość sprzedaje produkt czy całą sesję.

Niemniej warunki trzeba spełniać, żeby w ogóle zacząć tę pracę. Ile ma pani wzrostu?
177 cm. Ale znam wiele niższych dziewczyn, które pięknie wychodzą na zdjęciach, bo mają odpowiednie proporcje.

A czy je pani wszystko, na co ma ochotę, czy jest na specjalnej diecie?
Nie mogę niestety jeść wszystkiego, co tylko bym chciała. Nie dość, że jestem uczulona na gluten i laktozę, to jeszcze muszę dbać o swoje ciało. Ale regularnie jem i ćwiczę. Nie głodzę się. To tylko pozory i mity, że modelki nie jedzą. Te, które ciężko pracują przez wiele godzin, chodzą po pokazach, pozują do zdjęć, ciągle podróżują i żyją na walizkach - muszą jeść. Inaczej nie miałyby siły pracować i szybko wypadłyby z formy (uchodząc za leniwe i ospałe lub bez życia).

Wspomniała pani o życiu na walizach. Czy w ogóle da się pogodzić życie osobiste z taką pracą?
Jest to bardzo trudne. Niemal niemożliwe. Kiedy kariera się rozwija intensywnie, nie ma czasu na życie osobiste. Dokonuje się pewnych wyborów, żeby wykorzystać swoje piętnaście minut. I wtedy okazuje się, że nie było mnie ostatnio w Polsce przez całe dwa miesiące…To jest pewien wybór i poświęcenie. Ale to my jego dokonujemy i same sobie wyznaczamy cel.

Udostępnij Tweetnij Wykop