"Mówiąc szczerze, bardzo nie lubię chodzić po sklepach" - wywiad z Aleksandrą Szwed

Udostępnij Tweetnij Wykop
Edmund Magdeburski
– Podobnie jak bohaterki naszego programu łączyłam pracę ze szkołą i musiałam szybciej dorosnąć, by się odnaleźć. Specyfika ich zawodu jest jednak inna, mam wrażenie, że znacznie bardziej rygorystyczna – w tym świecie nie ma miejsca dla dzieci i jeśli oczekujesz, że ktoś będzie cię traktować z pobłażliwością ze względu na młody wiek, to się boleśnie rozczarujesz. Odnoszę wrażenie, że plan familijnego serialu to w porwaniu z tym dość cieplarniane warunki – mówi w rozmowie z WP Aleksandra Szwed, gospodyni programu "Być jak modelka".

Czy modelki naprawdę jedzą waciki i nie wstają z łóżka za mniej niż 10 tysięcy dolarów? Czy dostają ubrania od projektantów, wciąż imprezują i są niezbyt mądre? Aleksandra Szwed postanowiła sprawdzić to wszystko na własnej skórze. Ile prawdy jest w opiniach wciąż powtarzanych o modelkach i świecie mody?

Nasze wyobrażenie na temat świata modelingu jest często pełne stereotypów. Czy ty też podczas pracy nad programem zauważyłaś, że twoje zdanie na temat modelek zmieniło się?
Kiedy zaczynałam pracę nad tym programem wydawało mi się, że z racji wykonywanego zawodu znam ten świat dość dobrze. W końcu niejednokrotnie uczestniczyłam w sesjach zdjęciowych czy chodziłam po wybiegu. Bardzo się pomyliłam – być gościem w świecie mody, a żyć w nim i żyć z niego to dwie zupełnie różne perspektywy, dwa odmienne doświadczenia.

Podczas zdjęć do programu "Być jak modelka" miałam okazję zajrzeć w miejsca, do których dostęp mają naprawdę nieliczni, poznać wielu niezwykłych ludzi. Czy moje wyobrażenie o świecie mody i pracy modelek zmieniło się? Oczywiście! I to pod wieloma względami. To doświadczenie utwierdziło mnie też w przekonaniu, że ten zawód to znacznie cięższy kawałek chleba niż się wszystkim wydaje.

Masz doświadczenie w pracy aktorki, wokalistki, występowałaś też w programach rozrywkowych. Co ci się podoba w pracy gospodyni programu?
Moja przygoda w telewizji zaczęła się właśnie od prowadzenia programów. Można śmiało powiedzieć, że bycie hostem to była moja pierwsza praca (śmiech). Miałam na swoim koncie też kilka innych doświadczeń tego typu, lecz żaden z prowadzonych przeze mnie programów nie miał formuły tak bliskiej produkcji dokumentalnej. To była dla mnie nowość i naprawdę fascynujące przeżycie, zwłaszcza że z wykształcenia jestem kulturoznawcą. Plan programu to wprost wymarzony poligon badawczy dla kogoś z moją specjalizacją!

Jaki był najbardziej absurdalny mit na temat modelek, który udało ci się obalić?
Stereotypów na temat stylu życia modelek jest wiele – że są głupie, rozwydrzone, że nic nie jedzą. To wszystko oczywiście nieprawda, ale dla mnie numerem jeden w kategorii na "najgłupszy mit" na zawsze pozostanie ten o jedzeniu wacików! Ten, kto to wymyślił, miał naprawdę ułańską fantazję, lecz nie miał najwyraźniej najmniejszego pojęcia o tym, jak wymagający fizycznie jest zawód modelki.

Modelka do nie tylko "ładna buzia".
Oczywiście. Modelka, poza wyśrubowanymi wymaganiami dotyczącymi wyglądu, takimi jak wzrost, waga czy odpowiednie wymiary, powinna mieć wiele innych cech – osobowość, charyzmę, być osobą inteligentną, zdyscyplinowaną, punktualną, pokorną, bardzo cierpliwą, kontaktową, wysportowaną, o bardzo dobrej kondycji. Modelka musi doskonale pozować, świetnie chodzić, mieć w sobie to "coś", co przykuwa uwagę, dodatkowo powinna mieć jakąś cechę charakterystyczną. A to i tak tylko najważniejsze, niemal niezbędne w tym zawodzie cechy. Każdy projektant, każdy stylista, każdy fotograf czy reżyser pokazu ma swoje preferencje i własną "listę wymogów", które powinna spełnić pracująca z nim modelka. Krótko mówiąc: "ładna buzia" to stanowczo za mało.

Czego się nauczyłaś dzięki programowi?
Chyba największym zaskoczeniem było odkrycie, jak niezwykle dojrzałe są te dziewczyny, ile w nich opanowania, spokoju, cierpliwości. Mimo tak młodego wieku doskonale radzą sobie nawet w bardzo stresujących sytuacjach. Na wybiegu emanują pewnością siebie, choć będąc za kulisami, odkryłam, że często to prywatnie skromne i bardzo nieśmiałe osoby. Przerw między próbami nie spędzają na wygłupach i ploteczkach, lecz na nauce, lekturze, ewentualnie na odpoczynku. Nie miałam też pojęcia, jak długo trwa ich praca. Kiedy oglądamy pokaz mody czy kolejne piękne zdjęcia w kolorowych magazynach, nie zdajemy sobie sprawy z tego, że to tak naprawdę "wisienka na torcie", efekt końcowy setek, a nawet tysięcy godzin pracy dziesiątek osób.

Wielu polskim modelkom udało się zrobić karierę za granicą. Jak o polskich modelkach mówi się na świecie?
O naszych rodaczkach mówi się w tej branży naprawdę bardzo dobrze – wszyscy moi goście byli w tej kwestii zgodni. Projektanci, stylistki i fotografowie na całym świecie bardzo sobie cenią polskie modelki, nie tylko za ich zjawiskową urodę, ale przede wszystkim za pracowitość, profesjonalizm, charyzmę i ciekawą osobowość.

Prywatnie interesujesz się modą?
Zawsze z przyjemnością śledziłam modowe trendy, lecz nigdy nie czułam się w obowiązku, żeby za nimi podążać. Metki i marki nigdy nie miały dla mnie większego znaczenia. W ubraniach, które noszę, chcę czuć się dobrze ubrana, a nie "przebrana". Moda interesuje mnie przede wszystkim jako ciekawe zjawisko socjologiczne. Nie da się ukryć, że o modzie mówi się z lekkim przekąsem – zarówno o samej branży, jak i o samym zjawisku. Sprowadzamy ubrania jedynie do roli okrycia, któremu wręcz nie przystoi poświęcać zbyt dużej uwagi, by przypadkiem nie zostać posądzonym o próżność.

Tak naprawdę moda odgrywa dużo większą rolę – jest przecież istotnym narzędziem służącym do manifestacji naszej osobowości. To niezwykły socjologiczny fenomen o globalnym zasięgu, którego obecność dostrzec można niemal we w wszystkich dziedzinach życia społecznego. Co intrygujące, w swej naturze moda jest w zasadzie nieuchwytna. Jeśli się nad tym zastanowić, ona nie "jest", lecz nieustannie "staje się". Nawet rozumiana jako "tylko" projektowanie ubioru, daje nam możliwość zaspokajania dwóch bardzo ważnych potrzeb – przynależności społecznej i akceptacji, pozwala też wyrazić naszą indywidualność.

Na co zwracasz uwagę, wybierając strój?
Mówiąc szczerze, bardzo nie lubię chodzić po sklepach. Nie mam cierpliwości do przebierania w wieszakach i szkoda mi na to czasu, więc najchętniej robię zakupy przez internet. Kupując coś nowego, staram się, żeby dana rzecz pasowała do tego, co już znajduje się w mojej garderobie. Najchętniej sięgam po klasyczne, ponadczasowe fasony. Bardzo lubię prostotę, ale z odrobiną szaleństwa, dlatego moim drugim kryterium jest kolor.

Dla mnie podstawą są dodatki. Diabeł tkwi w szczegółach, a dobrze dobrane detale potrafią zdziałać cuda i całkowicie odmienić charakter naszej stylizacji. To właśnie one sprawiają, że to, co nosimy, przestaje być bezosobowe, a staje się "nasze". Największą słabość mam do butów i torebek – kolekcja nieustannie rośnie.

Dorastałaś na planie serialu "Rodzina zastępcza", pracujesz w show-biznesie od dziecka. Czujesz, że masz coś wspólnego z modelkami, dziewczynami, które też zaczynają karierę bardzo wcześnie?
Podobnie jak bohaterki naszego programu łączyłam pracę ze szkołą i musiałam szybciej dorosnąć, by się odnaleźć. Specyfika ich zawodu jest jednak inna, mam wrażenie, że znacznie bardziej rygorystyczna – w tym świecie nie ma miejsca dla dzieci i jeśli oczekujesz, że ktoś będzie cię traktować z pobłażliwością ze względu na młody wiek, to się boleśnie rozczarujesz. Czy masz 16, 18 czy 25 lat, musisz zachowywać się profesjonalnie i robić to, czego od ciebie wymagają. Twój dzień pracy, bez względu na pesel, będzie trwał tyle samo, a praca będzie równie ciężka. Marudzenie, fochy czy nieradzenie sobie ze stresem to najszybsza droga do końca kariery modelki. Odnoszę wrażenie, że plan familijnego serialu to w porwaniu z tym dość cieplarniane warunki.

W pierwszym odcinku członkowie agencji modelek mówią o tobie, że jesteś miła, prawdopodobnie zbyt miła, żeby poradzić sobie w ich zawodzie. Myślisz, że mogłabyś pracować w tej branży?
Nie wiem. Powiem szczerze, że nie zastanawiałam się nad tym, bo na szczęście bardzo lubię swoją obecną pracę (śmiech). Poza tym dylemat rozwiązał się sam - na modelkę już nie te lata i niestety nie te wymiary (śmiech). A tak poważnie mówiąc, przekonałam się, że świat mody nie bez powodu wzbudza powszechną ciekawość – jest naprawdę fascynujący i daje wiele przestrzeni do samorealizacji. Myślę, że znalazłoby się i dla mnie w nim jakieś miejsce, choć pewnie nie w roli bookera (śmiech) – prędzej widziałabym się w roli projektantki lub stylistki. Kto wie – może kiedyś...

Tyle odległa przyszłość. A co planujesz w najbliższym czasie?
U mnie jak zwykle wiele się dzieje. W produkcji jest mój kolejny singiel "Gotowi na miłość". Tekst i muzykę do niego napisał Marcin Przytulski, z którym przyjaźnimy się od wielu lat. Kolejny autorski projekt, nad którym właśnie pracujemy, to "Na linii strzału", połączenie warsztatów ze spektaklem teatralnym napisanym przez Marka Chojnackiego, w którym występuję razem z Markiem Siudymem. To inicjatywa, w ramach której można obejrzeć ciekawy komediodramat kryminalny i pobawić się w detektywa, a także uczestniczyć w warsztatach z komunikacji interpersonalnej i nauczyć się nowych sposobów rozwiązywania problemów. To jest absolutnie nowatorskie podejście do szkoleń.

Udostępnij Tweetnij Wykop