Podróże pełne piękna

Udostępnij Tweetnij Wykop
shutterstock.com
Zawód modelki pozornie wydaje się bajecznie prosty: latasz po świecie, zakładasz świetne ubrania, poznajesz projektantów i sławy. Ale w rzeczywistości to godziny spędzone na castingach, nieprzespane noce, przymiarki, które ciągną się w nieskończoność. Choć nie da się ukryć – podróże to ultraprzyjemny aspekt tego zawodu. Zwłaszcza że można z nich przywieźć prawdziwe urodowe skarby.

Choć świat już dawno zmienił się w globalną wioskę, w kwestii kosmetyków i urodowych nowinek rynek w Polsce nadal zupełnie różni się od tego w Japonii, Francji czy Australii. Nic więc dziwnego, że poza kolejnymi zdjęciami do portfolio, modelki z zagranicznych podróży przywożą kosmetyki. Czasem są to naturalne specyfiki, jak olej kokosowy, który można stosować dosłownie od stóp do głów. Innym razem dziewczyny do walizek pakują urodowe wynalazki, takie jak maski w płachcie czy ze złota, bądź kosmetyki ze śluzem ślimaków.

Zamaskowane

Jagoda Ruszkowska, modelka z agencji AS Management, jeszcze nie skończyła szkoły średniej, ale już ma na swoim koncie kilka zagranicznych kontraktów. Podczas jednego z nich poznała i pokochała kosmetyki koreańskiej marki Etude House. – Jestem w nich zakochana! – zachwyca się. – Szczególnie maseczki w płachcie okazały się totalnym hitem. Nie tylko Jagoda uwielbia pielęgnacyjne maseczki. Noel Raczyńska również z kolejnych podróży przywozi do Polski maseczki. – U nas zwyczajnie nie ma takiego wyboru. Maska w płachcie, kolagenowe płatki pod oczy, krem do rąk ze śluzem ślimaka to moje hity zza granicy – śmieje się.

Francja-elegancja

Kilkanaście lat temu pierwszym przystankiem na drodze do kariery modelki był Paryż. Dziewczyny przywoziły wówczas do polskich domów hektolitry płynu micelarnego marki Bioderma. To kosmetyk kultowy, który znajdziesz za kulisami każdego pokazu. Na szczęście Bioderma od kilku lat jest dostępna niemal w każdej aptece nad Wisłą. Nowym hitem, choć nad Sekwaną znanym od lat, są produkty marki Embryolisse. Modelka Monika Rush zawsze uzupełnia zapasy ich kultowego, skoncentrowanego kremu nawilżającego. Jest niezastąpiony, gdy skóra jest podrażniona, przesuszona czy odwodniona. Słowem, idealny do regeneracji po paryskim fashion weeku czy warszawskiej zimie.

Rodem z Bollywood

Azjatyckie kosmetyki to nie tylko zaawansowane technologie i wynalazki z Korei. To również produkty inspirowane Ayurvedą, na bazie naturalnych wyciągów z kwiatów i ziół. Marka Kama Ayurveda to totalny hit prosto z Indii. Modelka Justyna Rusnak natknęła się na nią podczas jednej z podróży. Do Polski przywiozła różano-jaśminowy płyn do mycia twarzy i naturalną wodę różaną. Choć w Europie kosmetyki tej marki można kupić wyłącznie przez internet, Justyna bardzo je poleca.

Hity z Ameryki

Carla Kowalska nie ma czasu na bieganie po drogeriach, a jeśli już, to raczej w poszukiwaniu prezentów dla najbliższych. Z jednej z wypraw przywiozła mamie kultowy, mieniący się róż marki Hourglass. Modelka jest zachwycona wachlarzem kolorów, jaki oferuje Hourglass oraz niezwykłym, trójwymiarowym efektem, jaki daje róż nałożony na policzki. To jeden z tych produktów, do których można wracać latami, zwłaszcza że za oceanem jest dostępny w internetowym sklepie Sephora i cenowo może konkurować z luksusowymi markami z górnej półki.
Z kolei Sandra Kubicka, która mieszka w Stanach Zjednoczonych, ale często podróżuje do Polski, jest fanką amerykańskiej marki Aveeno. Ich nawilżający balsam do ciała to sekret jej idealnie gładkiej, aksamitnej skóry, godnej katalogów Victoria’s Secret. Zasadniczy plus? Balsam można kupić w każdej drogerii i kosztuje ok. 25 zł!

Udostępnij Tweetnij Wykop